Etykiety

wtorek, 2 kwietnia 2013

paint your hair! part 2 - Wellaton Mousse.


http://www.photoxpress.com/photos-black-brush-clip-16166713


Postanowiłam wykorzystać wolny czas i napisać kolejną część notki, dotyczącej moich przeżyć związanych z farbowaniem włosów piankami drogeryjnymi :) 
Po niezbyt przyjemnym doświadczeniu na własnej skórze (a raczej włosach) pianki z Marionu zakupiłam w promocji farbę z tej nieco wyższej półki, czyli Wellaton :)
Paleta wydawała mi się świetna - aż 3 warianty czerwieni :) Wypróbowałam dwa kolorki - 66/46 Wiśniową czerwień oraz 55/46 Egzotyczną czerwień :) 


Jeśli chodzi o aplikację, to nie spodobała mi się. W zestawie jest aplikator, jednak bez pompki. Na początku zdziwiłam się, i zastanowiłam się, czy przypadkiem nie dostałam felernego opakowania. Te wątpliwości kazały mi przeczytać instrukcję obsługi i okazało się, że aplikacja polega na naciskaniu butelki aplikatora, a pianka dozuje się przez wylot. Niby wygodne, ale kropelki farby były niemal wszędzie! Na początku pianka fajnie się rozprowadzała, ale w miarę zużycia przy naciskaniu, rozpryskiwała się nieprzyjemnie. No cóż, mogłabym to zaakceptować, gdyby efekt był taki, o jakim myślałam :) Wielkim plusem jest dodatek serum po farbowaniu, które wystarczyło mi na 2 razy. Lubię jak producent myśli o pielęgnacji po farbowaniu :) 

Co do koloru - jak dla mnie wyszedł świetnie :) Byłam bardzo zadowolona z wiśniowej, jak i egzotycznej czerwieni. Farba wzięła moje włosy równiutko, jednak mimo starannego wytarcia farby i tak pozostawała ona na skórze tworząc paskudną "maskę" na głowie, jak i po bokach. Wszystko byłoby ok - przecież to w sumie normalne. Jednak farba intensywnie zmywała się z moich włosów aż 3 tygodnie (przy codziennym myciu włosów!), barwiąc przy tym wszystko - ręczniki, wannę, pościel, ubrania.... Mam włosy do łopatek, także przez pierwszy tydzień chodziłam z brudną od farby szyją. To nie było przyjemne, a na pewno nie warte pełnej ceny tej pianki. I pomimo ładnego koloru, z żalem stwierdzam, że nie kupię więcej tego produktu.


Moja ocena farby - 6,5/10.

PLUSY:
- kolor - zdecydowanie taki, jaki był zaprezentowany na opakowaniu;
- wydajność - 1 pudełko wystarczyło na moje średniej długości włosy;
- krycie - bardzo dobre, równomierne pokrycie całych włosów;
- odżywienie - po zastosowaniu serum po farbowaniu włosy były przyjemnie miękkie, choć do ideału było im jeszcze daleko;

MINUSY:
- zmywalność ze skóry i włosów - tragedia, największy minus tej farby;

- aplikacja - sprzątanie drobinek farby po malowaniu to nie dla mnie;
- cena - jak na mój portfel to trochę za drogo, choć w promocji można ją dostać w przyzwoitej cenie.


Kolejna część tej notki będzie poświęcona piance Palette, którą postanowiłam wypróbować na własnych włosach. I to był błąd, którego strasznie żałuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz